Fotografią interesowałem się od zawsze. Z czasem stała się moja pasja, a potem sposobem na życie. Największe sukcesy nie odniosłem jednak tylko dzięki talentowi czy też sprzętowi, a w dużej mierze dzięki zaangażowaniu i poświęceniom. „Niedziela” fotografia nie jest dla mnie. Z fotografia jest jak z grzybami: idzie się na nie wtedy kiedy są, a nie wtedy kiedy się chce. Aby wykonać najciekawsze zdjęcia nie raz musiałem budzić się o godzinie 2 nad ranem albo stać przez dłuższy czas w 20 stopniowym mrozie. Moja pasja i zaangażowanie wpływa również na jakość reportażowej fotografii ślubnej. Ciągle poszukuję nowych perspektyw, ciekawych ujęć i tego czegoś, dzięki czemu moje zdjęcia odróżnią się od setek innych.
Od 2010 roku regularnie jestem zwycięzca różnego rodzaju konkursów fotograficznych. Na ogół są to konkursy lokalne - moje zdjęcia znalazły się w przynajmniej 5 kalendarzach. Jednak najważniejszym osiągnięciem, jak dla mnie, było zwycięstwo w ogólnopolskim konkursie na sfotografowanie komety ISON. Ta wygrana jest tak ważna z takiego względu, że nikomu innemu w Polsce nie udało się w ogóle sfotografować tej komety. Wygląda na to, że tylko u mnie pasja i zaangażowanie wygrało z chęcią snu w listopadowy, zimny, wczesny ranek. O mojej wygranej napisał Super Tydzień.